Męczeństwo błogosławionego Jerzego

1280px-Duesseldorf_071022_077_00

19 październka przyjmuje się, jako dzień śmierci księdza Jerzego Popiełuszki. Data ta jest tylko domniemana, gdyż prawdopodobnie błogosławiony Jerzy był jeszcze torturowany przez kilka dni, zanim dopełniło się jego męczeństwo. Jak większość politycznych zbrodni okresu prl, tajemnica śmierci księdza Jerzego nie została w pełni wyjaśniona. Prawdziwi winowajcy pozostali bezkarni, podobnie jak sprawcy masakry grudniowej 1970 roku, odpowiedzialni za morderczy atak na kopalnię Wujek w pierwszych dniach stanu wojennego i zabójcy Grzegorza Przemyka. Ta bezkarność i bezradność prawdziwego wymiaru sprawiedliwości jest chyba największym ciężarem, przytłaczającym skrzydła niepodległości. Ciężar zakłamanej przeszłości obezwładnia Polskę tak, jak kamienie przywiązane do nóg umęczonego duszpasterza „Solidarności”.

Staram się przypomnieć sobie ten feralny koniec roku 1984, ale nie jest to proste, bo niezrozumiała, propagandowa jawność procesu odrzucała od wyreżyserowanej na potrzeby reżimu półprawdy. Wiedząc, że prawdziwi mocodawcy pozostają w ukryciu wierzyliśmy jednak, że mordu dokonali osadzeni na ławie oskarżonych funkcjonariusze bezpieki. Nikt nie podejrzewał, że (jak podaje w swojej książce „Kto naprawdę go zabił” Wojciech Sumliński) „kapelan „Solidarności” został przekazany innej grupie oprawców, którzy wywieźli go w nieustalone dotąd miejsce” Nie jesteśmy więc pewni miejsca Golgoty, ani prawdziwych męczarni, jakich błogosławiony Jerzy doznał przed śmiercią. Stacje męki księdza Popiełuszki kryją się w tajnych archiwach.

Nie będzie w naszej mocy przebaczenie w imieniu tych, którzy zostali zdradzeni o świcie, ale rozliczenie zbrodni, które zaważyły na historii naszej zgnębionej i upokorzonej Ojczyzny jest warunkiem odbudowania moralnego ładu i podstawą odtworzenia prawdziwie suwerennej Polski. Zanim to nastąpi, musimy nieustannie walczyć o prawdę, gdyż jesteśmy nie tylko świadkami zacierania śladów ponurej przeszłości, ale także świadkami zakłamywania kolejnej zbrodni. Dzieje się to na oczach całego świata i historia zdaje się powtarzać.

Trudno bowiem uwolnić się od wrażenia, że ci sami pachołkowie, którzy wrzucali skrępowane ciało księdza Jerzego do bagażnika fiata 125p, obserwowali z ukrycia, jak w otchłań Tupolewa 154M wsiadają skazani na lot do Smoleńska wysłannicy narodowej pamięci. Czy wiedząc coraz więcej o przebiegu katastrofy smoleńskiej poznamy kiedyś odsłonięte twarze reżyserów tej tragedii?

rzeźba Jana Nepomucena o rysach twarzy księdza Jerzego w Düsseldorf: Bert Gerresheim, fotografia Hans-Jürgen Wiese

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s